środa, 10 września 2008

Domowa biblioteka

Dla tych, którzy nie wiedzą,jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej. Miałam się już bronić dwa lata temu, dlaczego tak się nie stało, nie pytajcie... Pisząc o twórczości Witkacego natknęłam się na obraz jego pędzla przedstawiający Iwaszkiewiczów. Przy okazji na stronie ich muzeum natrafiłam na fotografie ich dworku, w tym biblioteki, która mnie zauroczyła! Popatrzcie tylko na te zdobienia regałów, drzwi, krzesła...


Przy okazji pokażę wam moją namiastkę biblioteki. Za małe regały, które jak widać pękają w szwach (i chłop ciągle coś na górę ładuje grrrr...kocham cię Tomasz :)). Kolor ścian do zmiany w niedalekiej przyszłości, podstawki pod kwiatki zupełnie od czapy, no i lampka (nieustanie trwają poszukiwania). Kiedyś będe miała regał na całej ścianie. Mhmm...


A tutaj kilka inspiracji z obcojęzycznych wydawnictw, wyszperanych w internecie.
Biurko z pięknym widokiem, nie na ścianę :/


I ostatnie - praca w tak pięknym miejscu, z wyjściem na dziki, tajemniczy ogród musi być przyjemnością!

20 komentarzy:

Charlotte pisze...

Posiadanie ściany półek wypełnionych ukochanymi, czytanym powielokroć książkami to jedno z moich marzeń. Wiem, że je spełnię :) Wspaniałe znalazłaś to pierwsze zdjęcie - bardzo lubię Iwaszkiewicza - Panny z Wilka, Brzezinę - lubię klimaty jakie odmalowywał w swoich powieściach i opowiadaniach. Tęskno mi za moimi naprawdę sporymi zbiorami książek :(

decomarta pisze...

Moje zbiory na razie dość skromne, ale 'wyczytane' wielokrotnie. Wciąż je powiększam. Sciana wypełniona książkami to także moje marzenie. Też wierzę, że kiedyś się spełni.

festoon pisze...

Książki!Jak miło widzieć książki w duuużych ilościach:)My mamy 2 pokoje,więc połowa poszła do piwnicy,żeby zrobić miejsce na książeczki i zabawki Poli.
Niektórzy pytają,czemu nie sprzedacie na Allegro książek,które przeczytaliście,ale nie umiemy.Pod tym względem jesteśmy z mężem tacy sami.A jak wyjdzie jakaś książka,która chcemy,to oboje musimy mieć ją natychmiast:)

decomarta pisze...

Hehe, mnie tez nie lekko rozstawać się z książkami. Raczej nie wydaje, nie sprzedaje. Dużo kupuje na targu u pana po 3zl sztuka. Głównie Kraszewski.

decomarta pisze...

Za szybko wysłałam. Mam już sporo upatrzonych nowości ale pieniądze... ech.. Kiedyś nawet mi się śniło, że mogłam wejść do empiku i wziąść tyle książek ile mogłam unieść, hihi.

Blomsterverkstad pisze...

Dear Marta! Thank you for viting me, your blog is also very beautiful . I just love all the library-images. A big ug, Minna : )

festoon pisze...

O tak,znam to-ja tez aktualnie czytam jedną a mam chętkę na nowego Kuczoka i jako że dziś byłam na "Elegii"(świetny film,polecam),chciałabym przeczytać "The dying animal" P.Rotha,bo to film na jego podstawie.Aktualnie środków na nie brak,więc tłumaczę sobie,że i tak trzech książek na raz czytać nie będę;)ale gdybym je miała,to pewno bym je równocześnie czytała,bo i tak czasami robię.Tyle o mej pasji czytelniczej;)

joanna.ka pisze...

Również marzę o pokoju książek i zbieram inspiracje...
Jednak maje doświadczenie skłania mnie do zamknięcia półek - chociaż lubię otwarte. Może uda się połączyć 2 w jedno?

aneta pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
aneta pisze...

buuu, a moje ksiazeczki zostaly za wielka woda :( na kazda czekalam z utesknieniem, zamawialam przez internet, zeby miec kawalek Polski na obczyznie. no i ja wrocilam, a kawalek mojego zycia zostal :( ehh, moze kiedys....

pokoj, jak na ostatniej fotce - marzenie. i to wyjscie do ogrodu...

decomarta pisze...

Dziewczyny,
ja tez czasami czytam kilka książek naraz. W tej chwili Ibsena, "Metafizyczne grymasy Witkacego jako kategoria metafizyki", oraz Podrazę-Kwiatkowską. Niezły dysonans, choć nie do końca. :) Najchętniej zatopiłabym się w Nad Niemnem albo innej lekkiej lekturze, ale teraz nie mogę :(
Faktycznie książki wypadałoby zamknąć, bo kurzą się iemiłosiernie. Nie wiem jednak czy będzie mnie na to stać. Może kiedyś? :D
Rozumiem tęsknotę za książkami, Aneto. Moje są tuż obok, a chwilowo poza zasięgiem.
Pozdrawiam Was!

festoon pisze...

Ale przypomniałaś mi Podrazę-Kwiatkowską,pamiętam to nazwisko dzięki swej licealnej,wspaniałej polonistce.Czytałam jej pracę o literaturze Młodej Polski,pamiętam żółty kolor okładki książki z serii o polskiej literaturze:)

festoon pisze...

...a Ibsena znam tylko skromnie "Dziką kaczkę"z kółka polonistycznego,to były czasy-się dyskutowało i czytało wspaniałe lektury,a teraz trzeba samemu sobie radzić i selekcjonować literaturę;)Bardzo miło porozmawiać z ekspertem od literatury:))jesteś po polonistyce?

decomarta pisze...

Tak, po polonistyce. bardzo lubię Podrazę-Kwiatkowską, Marię Janion, Praza, Ziomka, Błońskiego... Mają świetny styl i mimo podejmowanych, zawiłych choć ciekawych tematów, lekko się ich czyta.
Polecam Heddę Gabler Ibsena. Wciągający dramat.

Bea pisze...

Piekne te biblioteczki! Nie ma chyba nic piekniejszego od takich wypelnionych ksiazkami polek :)
A skoro juz o ksiazkach mowa, to przeczytalam dzis zdanie jednej z francuskich pisarek, wg ktorej by zyc 'lzej' i by nie utonac pod ogromem zbednych rzeczy, powinnismy np. wyrywac przeczytane juz z ksiazki strony!!! nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to bardzo szokujace stwierdzenie, to cos jak swietokradztwo. Przyznaje, ze lekko sie zdziwilam...

Pozdrawiam serdecznie! I gratuluje tak klimatycznego bloga :)

ivon777 pisze...

Jak dobrze, że sa ludzie- tak kochający książki. I nawet jesli czasu nie mają na bieżące ich czytanie /jak ja/ - to cenią nawet stare "Tygrysy" Dom bez książek - nawet ten najpiękniejszy jest dla mnie dziwnie pusty. Kiedyś byłam w ładnym domu , właścicielka pytała mnie czy jej sie podoba. Zapytałam- gdzie ma książki? trzymała w kilku szafach tak pięknie oprawione książki. Byłyby duszą tego domu- a powędrowały do kąta... Ja tez mam wiele książek w starych oprawach i nie wszystkie sa mi mile widziane- te zniszczone- irytują czasem. Ale kiedys chciałbym je obłożyć w ładny biały papier i podpisać grzebiety tak - by stały się spójną kolekcją.
Pozdr. Powodzenia w obronie!!!

decomarta pisze...

No dla mnie nawet zazazenie czegos w ksiazce olowikiem jest świętokradztwem, cóż dopiero mówić o wyrywaniu stron ;) również szokujące.
Ja chyba bym nie chciałam oprawić swoich książek. Lubię i te z rozpadającymi się grzbietami i te kolorowe. Tworzą genialny, klimatyczny misz-masz i za to je kocha :D

Nasza kochana ruderka. pisze...

Swietne te biblioteki...Ah jakbym chciala ktoregos dnia miec swoja wlasna,chociaz nie duza...Ja na czytanie czasu nie mam od kiedy urodzila sie Noemi,ale moze kiedy troszke podrosnie ,da mamie wiecej wolnego:-)))Pozdrawiam cieplo.

Zacisze wyśnione... pisze...

W moim niewielkim pokoiku jest tak dużo książek - na półkach i na regałach, na biurku, w słupkach na podłodze... - że się o nie potykam :-) Ale tak je wszystkie kocham, że nie potrafię się z nimi rozstać! Piękne dałaś przykłady bibliotek, a o takim czarodziejskim pokoju jak na dwóch ostatnich fotkach to marzę :-) Eh!

monika pisze...

Moja droga Marto, przepraszm za te zuchwalosc, ale inaczej nie moglabym Cie nazwac po wizycie ( pierwszej, dosc oglednej, i na pewno nieostatniej!)w twoim magicznym swieie. Wiesz, to tak jakbym poznala Anie z Zielonego Wzgorza (pokrewna dusze). Pozwol, ze sie z Toba "zaprzyjaznie", chociazby poprzez odwiedziny na Twoim blogu. Serdecznie pozdrawiam. Monika (niedoszla polonistka).