Zapraszam na nowy blog, który kipieć będzie od wyzwań, dzięki któremu można będzie się zabawić i zapomnieć o szarudze za oknem. To ART PIASKOWNICA. Moja skromna osoba należy do grona współtwórców :D
Pierwsze wyzwanie przed Wami. Na Wasze prace czekamy do 25 marca! Serdecznie zapraszam!
Tak, jak wczoraj zapowiedziałam, wrzucam zdjęcia prototypu nowego opakowania, w którym moje wypieki będą wędrować w Polskę. Jest ekologiczne, z czego się bardzo cieszę. Szeleszczące :) i cieszy moje oko. Zadowolona jestem także z etykiety. W końcu znalazłam czcionkę dla mojego podpisu, która podoba mi się najbardziej.
Od dziś w Decobazaarze można nabyć moje imbryczki-igielniczki :) zapraszam serdecznie! (KLIK!) Oto one...
Bolą mnie plecy i oczy, a to wszystko przez szycie długimi godzinami i dłubanie w gumce 0_o Naszyłam się czajniczków-igielników na handel :) Skończyłam cztery, które od jutra dostępne będą w Decobazaarze. Oto maleńka zajawka.
Postanowiłam także ulepszyć opakowania, w których wędrują w świat moje babeczki i inne wytwory. Zainspirowana poczynaniami Geninne postanowiłam stworzyć opakowania ekologiczne z papieru pakowego i ozdobić je stempelkami własnej roboty. Efekt końcowy (czyli paczuszkę gotową do wysłania) pokarzę pewnie jutro. Stempelki mogę już dziś :) To moje pierwsze, więc proszę nie krzyczeć, że krzywo.
Czy ja Wam kiedyś pokazywałam te ptaszki? :) Chyba nie. Uszyłam je specjalnie na czubek mojego tortu ślubnego. Pomysł zaczerpnęłam z amerykańskich blogów ślubnych, od których byłam przed moim własnym wielkim dniem wręcz uzależniona. Wykorzystałam wiele pomysłów, planując wesele, między innymi właśnie te ptaszki. Uszyłam je z resztek tkanin, a frak i cylinder pana młodego, to błyszcząca podszewka ze starego płaszcza. Mnóstwo zabawy, kupa śmiechu, bo uszyłam chyba z osiem takich cylindrów. Wszystkie koślawe. Prawie się poddałam, jednak w końcu się udało. Jeśli ktoś sam planuje ślub, lub chce po prostu poprzeglądać takie blogi, to polecam zwłaszcza poniższe. Są wspaniałe i bogate w inspiracje! - Brooklyn bride - Something old, something new - Style me pretty - The bride's cafe - Weedingbee - What Junebug loves - Ritzy bee blog
Przy okazji wspominania wesela powstał torcik truskawkowo-czekoladowy z kleksem z bitej śmietany, aka poduszeczka na igły.
Synecek - tak Tomi mówi o sobie. A nazywa się "Balciak, Syneciek Balciak" (czyli Bartczak :)) Ach, ma teksty... "Ja mam juź tego dosić!". "To psiecieź niemoźliwe...", czy moje ulubione "Hmmm, mam pomyśł, coś mi psiśło do głowy...". Wrzucam kilka ostatnich zdjęć maminsyneczka, autorstwa mojego męża.
A Costa rozdaje prezenty z okazji własnych urodzin :) Szczegóły na Jej blogu, tutaj.
Przyznam się, że zmuszona zostałam do działania, ale chyba waśnie to było mi potrzebne. Z początku niechętnie zabrałam się do pracy, ale w miarę upływu czasu bawiłam się coraz lepiej i postanowiłam poeksperymentować. Uszyłam więc moje pierwsze jabłuszko (mam nadzieję, że widać, że to jabłuszko?). Trzasnęłam więc wczoraj cztery babeczki na zamówienie - jabłuszkową, z wisienką, czekoladową z truskawką i z plasterkiem kiwi (również nowość, ale babeczka nie była chętna do współpracy i nie zgodziła się pozować do zdjęcia :/) Cóż, chyba jej wybaczę. Skończyliśmy szycie dość późno i wszyscy byliśmy nieco zmęczeni 0_o Co myślicie o jabłuszku? Jak to wygląda?
Ach, podzielę się znów z wami moją nową fascynacją muzyczną. Wstyd się przyznać, ale dopiero niedawno odkryłam Audioslave. A w tym utworze szczególnie się zakochałam. Solówka na gitarze wywołuje u mnie tak zwane mechy :D Nie ma opcji zamieszczania filmu na stronie, więc pozostaje mi podanie Wam powyższego odnośnika. Enjoy!
Jakiś czas temu pojawiła się w sieci piosenka mlodej piosenkarki Hanny Pestle. Pretenduje ona do umieszczenia jej na soundtracku do kolejnej części sagi Stephanie Meyer "Księżyc w nowiu". Tak bardzo urzekł mnie ten utwór, ta melodia. Za każdym razem przechodzą mnie ciarki, niezwykle się wzruszam.
A co u mnie? Czasu ostatnio brak na cokolwiek, poza tym calkowicie opuściła mnie wena. Nie jestem tym zachwycona. Tyle pracy na mnie czeka - lala dla Pauli i Jej Córeczki, babeczki, tajny projekt z Anią :) przeróbka kilku ciuchów, inne pomysły, których mam naprawde sporo, ale jakoś nie mogę zmusić się do działania, ech... Ogarnęła mnie senność i znurzenie. Ciężko mi wykonywać podstawowe, codzienne czynności. Zamyślam się często, popadam w jakieś dziwne odrętwienie, świat chwilami wydaje mi się nierealny. Mam nadzieje, że wkrótce to minie i znów zacznę funkcjonować na pełnych obrotach i wrzucać efekty mojej pracy na bloga. Może podejmę walkę z samą sobą i zmuszę się do działania? Dowiem się przy okazji ile we mnie samozaparcia i siły do walki ze swoimi słabościami i lenistwem. A tymczasem włącze jeszcze raz powyższy utwór i oddam się rozmyślaniom :) Przede mną obiad, pranie i dziecko biegające po mieszkaniu z zabawkowym żelazkiem w poszukiwaniu ubrań do prasowania :D Pozdrawiam Was gorąco!